Polish Danish Dutch English French German Greek Hungarian Irish Italian Latvian Russian Slovak Spanish Ukrainian
REKLAMA
REKLAMA
da vinci
krawiec

Ale kino! znowu straszy potworem!

W „King Kong kontra Godzilla” ogromny goryl zmierzył się z radioaktywnym jaszczurem. Najsłynniejszy japoński potwór przegrał tę walkę, co dla wielu widzów mogło być sporym zaskoczeniem. Czarnym charakterom po prostu nie wypada wygrywać. W drugiej odsłonie cyklu „Ale kino! vs. Godzilla” (1974) pt. „Godzilla kontra Mechagodzilla”, ogromny jaszczur zmienia oblicze - jest zbawcą ludzkości i broni ją przed zakusami złowrogich kosmitów oraz ich przerażającego tworu – cybernetycznego robota Mechagodzilli. gdzilaWytwórnia Toho na dwudzieste urodziny powstania ulubionego potwora Japonii przygotowała jednej z najlepszych odcinków w pięćdziesięcioletniej historii serii o Godzilli. Film został zrealizowany w okresie zdominowanym przez bardziej przyjazne oblicze potwora. Jako obrońca ludzi, radioaktywny jaszczur nie pragnie śmierci i zniszczenia, lecz występuje w roli anioła stróża, broniącego Japończyków przed złem z kosmosu – podstępną rasą przypominających małpy Simianów.
Początkowo wydaje się, że Godzilla po raz kolejny planuje zagładę mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni, gdy nieoczekiwanie spełnia się stare proroctwo mówiące o ataku wielkiego potwora. Oto stwór nad wyraz podobny do Godzilli wychodzi na powierzchnię i zaczyna swój destrukcyjny marsz. Jednak wkrótce okazuje się, że monstrum było tylko mechanicznym naśladowcą skonstruowanym przez kosmicznych najeźdźców. Na szczęście prawdziwy i jedyny król potworów szybko wkracza do akcji. Tym razem nie działa sam. W walce wspomaga go mityczne bóstwo, gigantyczny Shisa o aparycji pół lwa, pół psa. Razem stawiają czoła Mechagodzilli.
Ostateczna walka odbywa się na obrzeżach Tokio i jest prawdziwie emocjonująca potyczką między zwierzęciem a maszyną.
Czternasty film o ulubionym potworze azjatyckiej kinematografii zawiera w sobie wszystko to, co zawsze stanowiło o popularności kina z gatunku kaiju. Ogromne potwory w rzeczywistości będące kaskaderami ubranymi w ciężkie gumowe stroje toczą boje na japońskiej ziemi, czyli pieczołowicie przygotowanych miniaturach, tworzonych pod czujnym okiem prawdziwych mistrzów scenografii. Jednak tym, co naprawdę wysuwa „Godzillę kontra Mechagodzillę” na czoło stawki jest niesamowity klimat lat siedemdziesiątych, który w dziele objawia się poprzez wyraźne nawiązania do amerykańskiego filmu sensacyjnego tamtego okresu oraz wykorzystanie funkowej muzyki, tak innej od znanych z poprzednich produkcji posępnych dźwięków Akiry Ifukube – kompozytora znanych muzycznych motywów ze wcześniejszych filmów Godzilli.
Kolejne odcinki serii nie wprowadzały już tak radykalnych zmian. Dzisiaj „Godzilla kontra Mechagodzilla” pozostaje faworytem fanów z dwóch powodów – po pierwsze, szeregi przeciwników Godzilli zasilił Mechagodzilla, jeden z najpopularniejszych i zarazem najgroźniejszych przeciwników radioaktywnego jaszczura, a po drugie sam film znacząco wyróżnia się na tle serii. Atmosfera niezapomnianych lat siedemdziesiątych gwarantuje świetny półtoragodzinny seans. Do zobaczenia 8 marca w ale kino!


Copyright 2009 meskimbyc.pl | mapa strony