Polish Danish Dutch English French German Greek Hungarian Italian Russian Slovak Spanish Ukrainian Urdu
REKLAMA
REKLAMA

Prezes Wiesław Wojas o korzeniach, krzokach i planach

Na początku chciałbym podziękować, że znalazł Pan chwilę czasu dla naszego portalu, aby odpowiedzieć na kilka pytań.


Dlaczego zdecydował się Pan na promowanie polskiej marki opartej na nazwisku a nie włosko czy angielsko brzmiącej? Czy to regionalny branżowy zwyczaj mam na myśli firmy Badura i Ryłko czy raczej jak śpiewał Jacek Kaczmarski „…Noś wysoko głowę, swego Ci nie wstyd…” próba udowodnienie, że polskie nie znaczy gorsze?

Moja rodzina szyła buty od wielu pokoleń, dlatego decyzja o podjęciu produkcji pod własnym nazwiskiem wydawała mi się bardzo naturalną. To był 1990 rok, Polacy zachłysnęli się wszystkim co pochodziło lub udawało, że pochodzi z zagranicy. A ja nie widziałem żadnego powodu, aby wstydzić się, że szyjemy świetnie buty tu - pod Tatrami. Poza tym ręcząc własnym nazwiskiem za jakość swoich butów byłem i jestem wiarygodny dla klienta.

Nawiasem mówiąc przestrzegałbym przed wrzucaniem Nowego Targu (Wojas) i okolic Kalwarii Zebrzydowskiej (Ryłko, Badura) do jednego regionalnego worka – sam pochodzę z Kalwarii, na Podhalu mieszkam od 30 lat, świetnie mówię po góralsku, a i tak zostanę do końca życia krzokiem – kimś kto do Nowego Targu tylko przyjechał (śmiech).

Rozmawiałem niedawno z Prezesem pewnej Polskiej firm odzieżowych, który stwierdził, że największą wadą wyrobów jego firmy jest ich trwałość. Jak pogodzić trwałość z walką o klienta? Czy opłaca się produkować buty na lata?

Zakładam, że to humorystyczna wypowiedź, chociaż widać niestety pokusę takiego myślenia np. u producentów samochodów, którzy w ten osobliwy sposób chcą nas „zachęcić” do częstszej ich wymiany. Z badań rynkowych wynika, że trwałość to pierwsze skojarzenie z naszymi butami, mamy bardzo wiernych klientów i minimalną ilość reklamacji. Na taką reputację pracowaliśmy latami. Założenie, że klient kupi buty obliczone na jeden sezon, po czym wróci do salonu i zadowolony kupi kolejną parę jest błędne. Oczywiście, że opłaca się produkować buty na lata – najlepiej świadczy o tym historia naszej spółki.

Mówi się, że Polacy w kwestii mody są konserwatywni. Wielu właścicieli firm odzieżowych, z którymi rozmawiałem twierdziło, że największą ich pomyłką było wypuszczenie kolekcji zgodnej z najnowszymi trendami. Czy Pan zdaniem brak nam odwagi? Musimy najpierw zobaczyć u innych i dopiero kupujemy w następnym sezonie a może chodzi o ograniczenia finansowe?

Nasi projektanci przywożą pomysły z całego świata. To co podoba się miłośnikom mody w Paryżu czy Mediolanie, niekoniecznie musi jednak trafić do przekonania polskim klientom. Linię Formal, zwłaszcza męską, projektujemy zawsze z wielkim wyczuciem – tu niezmiennie liczy się elegancja w klasycznym wydaniu. W przypadku butów miejskich czy casual'owych można, a wręcz trzeba zaryzykować i pozwolić sobie na więcej.

Jesteśmy dość konserwatywnym społeczeństwem jeżeli chodzi o modę, nie łączyłbym tego jednak z odwagą czy jej brakiem. Dużą rolę wciąż pełnią ograniczenia finansowe – Polacy kupują średnio 2-3 pary obuwia rocznie, mieszkańcy krajów Europy Zachodniej nawet dwa razy więcej. Świadomość jak ważny jest własny wizerunek, to co noszę, dodatki jakie wybieram, szybko jednak rośnie – Polacy będą ubrani coraz lepiej, to kwestia czasu

Co bardziej Pana stresuje prognozy pogody czy wiadomości ekonomiczne? Zeszły rok należał chyba do gumiaków.

Jeżeli chodzi o pogodę to są oczywiście gorsze i lepsze miesiące, ale nie ma to aż tak dużego znaczenia dla naszych wyników – w zeszłym roku mieliśmy o kilkadziesiąt procent wyższe obroty niż rok wcześniej. Natomiast otoczenie makroekonomiczne martwi mnie jak każdego przedsiębiorcę - swego czasu mieliśmy problemy po bankructwie jednego z głównych odbiorców – ponad miliona złotych należności nigdy nie udało nam się odzyskać – to po tym doświadczeniu zdecydowałem się na rozwój własnej sieci sprzedaży. Potem w wyniku kryzysu w Rosji praktycznie upadł nasz eksport do tego kraju, a Polskę zalała fala tandetnego obuwia z Chin. W życiu każdej spółki są takie momenty. Ważne, żeby z każdego kryzysu wychodzić silniejszym.

Obserwując mężczyzn w różnych sytuacjach zauważyłem, że im bardziej formalne buty tym rzadszy uśmiech może wyjątkiem pan Krzysztofa Hołowczyca. A co Pan widzi patrząc na ludzi w Pana butach?

Przede wszystkim widzę w naszych butach bardzo różnych ludzi – starszych i młodych, kadrę zarządzającą i studentów, mieszkańców wielkich metropolii i moich pracowników z Nowego Targu. Umiejętność dobrania odpowiednich butów, ich krój i kształt, to czy są zadbane – mówi o człowieku o wiele więcej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Poznając nową osobę zawsze zwracam uwagę na jej obuwie.

Szewc bez butów chodzi a w jakich butach chodzi Prezes Wojas? Pytam nie bez powodu - znany jest przypadek generalnego importera samochodów marki Ford, który jeździł mercedesem z napisem "Tylko Ford".

To wykluczone w moim przypadku. Mam ten rzadki przywilej, że mogę chodzić w butach, które sam projektuję. Moim najnowszym pomysłem, który Państwu zdradzę, jest zupełnie nowa linia Wojas Red, przygotowana specjalnie dla zdecydowanych, energicznych mężczyzn, prowadzących spontaniczny, aktywny tryb życia – już niedługo będą dostępne w naszych punktach sprzedaży.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów!


Copyright © 2009 meskimbyc.pl Wszelkie prawa zastrzeżone | mapa strony